medvideo.pl | Europejskie powietrze nadal ciężkie

Europejskie powietrze nadal ciężkie

Zanieczyszczenie powietrza, mimo pewnej poprawy, nadal przekracza limity i wskaźniki zarówno Światowej Organizacji Zdrowia, jak i Unii Europejskiej.

Najnowszy raport Europejskiej Agencji Środowiska (EEA), "Jakość powietrza w Europie - raport 2018en", dotyczący jakości powietrza w Europie nadal ma ton minorowy, bowiem poprawa, a i to stopniowa, widoczna jest jedynie w krajach "starej" UE jak Francja, Hiszpania czy Dania lub Szwecja. W Środkowej Europie jakość powietrza praktycznie nie uległa zmianie.

"Jeśli chodzi o zanieczyszczenie powietrza, emisje z transportu drogowego są często bardziej szkodliwe niż emisje z innych źródeł, ponieważ następują one na poziomie gruntu i zazwyczaj występują w miastach, w pobliżu ludzi. Dlatego tak ważne jest, aby Europa podwoiła wysiłki na rzecz ograniczenia emisji powodowanych przez transport, energię i rolnictwo oraz zainwestowała w uczynienie ich czystszymi i bardziej zrównoważonymi. Zintegrowane podejście do tych sektorów może przynieść wyraźne korzyści zarówno dla jakości powietrza, jak i klimatu, a także przyczyni się do poprawy naszego zdrowia i samopoczucia." - powiedział w omówieniu raportu Hans Bruyninckx, dyrektor wykonawczy EEA.

Ogólnie w Europie jednym z głównych źródeł zanieczyszczenia powietrza jest transport drogowy. To on przyczynia się do emisji szkodliwych zanieczyszczeń jak dwutlenek azotu i pyły zawieszone. Emisje z rolnictwa, produkcji energii, przemysłu i gospodarstw domowych, także przyczyniają się do zanieczyszczeń, ale w mniejszym stopniu. Raport stwierdza iż pył zawieszony (PM2,5 oraz PM10), dwutlenek azotu (NO2) i ozon przypowierzchniowy (O3) powodują największe szkody dla zdrowia ludzkiego. Jest to widoczne zwłaszcza na obszarach metropolitalnych oraz obszarach podmiejskich, gdzie często jeszcze znajdują się centra logistyczno-przemysłowe.

Zanieczyszczenia mają duży wpływ na gospodarkę, bowiem skracają życie Europejczyków, zwiększają koszty leczenia i zmniejszają jednocześnie wydajność pracy, bowiem ludzie częściej chorują i gorzej przechodzą nawet zwykłe stany przeziębieniowe. Stałe zanieczyszczenia niszczą także gleby, lasy, zatruwają jeziora i rzeki, pogarszają też jakość plonów rolnych.

Raport stwierdza iż ostatnie określone na 2015 roku zbiorcze dane z całej Europy wskazują, że zanieczyszczenia pyłami PM2,5 były przyczyną około 422000 przedwczesnych zgonów w 41 krajach europejskich, z czego 391000 przypadło na państwa członkowskie UE. Pozytywem jest, że szerszy monitoring danych, obejmujący okres od 1990 roku, zawarty w raporcie EEA, wskazuje iż liczba przedwczesnych zgonów została w państwach Europy zredukowana w tym okresie o ok. 500000 rocznie. jest to efektem wprowadzenia europejskiej polityki jakości powietrza oraz wskaźników na szczeblu lokalnym i krajowym, preferujących stosowanie nowych, nie zanieczyszczających technologii produkcji energii, przemysłowych, nowych typów samochodów (z hybrydami i elektrycznymi włącznie) oraz powolnego powrotu do transportu kolejowego

Jest powolny postęp w przypadku pyłów zawieszonych - dla najbardziej lotnych frakcji, jakimi są PM2,5 odsetek ludności miejskiej UE-28 narażonej na działanie tych pyłów w 2016 roku spadł do 6 proc.z 7 proc. w 2015 roku. Przy czym jednak 74 proc. ludności miejskiej w Europie narażone jest na stężenia, które przekraczają normy WHO. Niestety obszary koncentracji punktowej tych pyłów na mapie Europy, znajdują się na terenach polskich miast. To Aglomeracja Śląska, Warszawa, Łódź i Kraków.

W przypadku pyłów cięższych frakcji - PM10, największe ich stężenie obserwuje się na Bałkanach: w Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze i Macedonii oraz w Turcji. Polska znajduje się w grupie krajów z obserwowanym średnim wysokim stężeniem tych pyłów, choć nie najwyższym. jednak nie ma powodów do zadowolenia, bo większość obszarów o bardzo wysokiej koncentracji tych pyłów (koncentracja punktowa), znajduje się właśnie na obszarze miast w Polsce. Jest to Aglomeracja Śląska, Warszawa, Łódź, Kraków, Wrocław i Trójmiasto.

W przypadku dwutlenku azotu roczna dopuszczalna wartość przekraczana jest w całej Europie. Najwyższe wartości odnotowuje się w nie należącej do UE Turcji oraz w Wlk.Brytanii i Francji. Polska znajduje się pod tym względem na poziomie średnim. W 2016 roku 7 proc. ludności Unii Europejskiej, zwłaszcza w miastach, mieszkało na obszarach gdzie stężenie NO2 przekraczało wartości dopuszczalne. Oznacza to jednak spadek z 9 proc. w 2015 roku, kiedy to wysokie stężenia NO2 spowodowały przedwczesną śmierć 79000 osób w 41 krajach europejskich.

Ozon przypowierzchniowy O3 stanowi zagrożenie dla 12 proc. ludności miejskiej państw UE-28, gdzie jego koncentracja przekracza wszystkie wartości krytyczne. Jednak od 2015 roku nastąpił znaczny spadek; wtedy bowiem zagrożona była aż 1/3 ludności europejskich miast. Około 98 proc. ludności miast w Europie nadal jednak jest zagrożona wartościami stężeń O3 bliskich krytycznym. W 2015 narażenie na wysokie stężenia O3 spowodowały przedwczesną śmierć około 17700 osób w 41 krajach Europy.

Prawdziwym za to dramatem dla Polski są stężenia benzo(alfa)pirenu. W przypadku tej silnie rakotwórczej substancji, z 20 miast UE o jej najwyższym stężeniu, aż 19 znajduje się na terenie naszego kraju! W Nowej Rudzie, która jest na pierwszym miejscu rankingu, poziom benzo(alfa)pirenu BaP wynosi blisko 18 nanogramów na metr sześcienny. W Tomaszowie Mazowieckim - 15 nanogramów, a w Rybniku - 13. Niestety, nie można oczekiwać aby sytuacja w najbliższym czasie pod tym względem uległa poprawie.

Smog wciąż problemem

Według raportu Narodowego Funduszu Zdrowia smog był jedną z głównych przyczyn fali wzrostu zgonów na początku zeszłego roku. Dane z obecnego roku prawdopodobnie będą podobne.

W 2017 roku liczba zgonów wyniosła 405,6 tys., wzrastając o ok. 3,77 proc. w stosunku do 2016 roku. najgorsze były miesiące zimowe - w styczniu zmarło 44,4 tys. osób czyli o 11 tys. (23,5 proc.) więcej w stosunku do analogicznego okresu 2016 roku. Odnotowano wtedy 33,3 tys. zgonów.

Jak stwierdza raport NFZ, przyczyną mógł być właśnie smog. "Potencjalną przyczyną wzrostu liczby zgonów w styczniu 2017 roku jest skokowe pogorszenie jakości powietrza, które może rodzić gwałtowne konsekwencje zdrowotne u osób szczególnie podatnych, w tym ze strony układu krążeniowo-oddechowego" – napisano w raporcie.

Przyczyna zwiększonej umieralności widoczna jest w danych dotyczących emisji pyłów zawieszonych PM10. Te pyły, o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów wykazały wyraźny wzrost w styczniu i lutym 2017 roku. I tak w styczniu stężenie PM10 wyniosło ponad 80 mikrogramów na metr sześcienny, podczas kiedy dopuszczalna norma dobowa to 50 mikrogramów. Drugim czynnikiem były niskie temperatury, analitycy NFZ zauważyli, że "w styczniu i lutym 2017 roku odnotowano najniższą średnią temperaturę w porównaniu do analogicznych okresów z zeszłych lat". Prawdopodobnie przyczyniło się to bardzo to tzw. niskiej emisji czyli wzrostu spalin z domowych kotłów i pieców, jakimi Polacy dogrzewają domki jednorodzinne. Są to bardzo często tzw. kopciuchy czyli prymitywne piece z szerokim jednym rusztem, w których można palić wszystkim: miałem, mułami, flotami czy nawet śmieciami jak butelki PET czy opony samochodowe.

Nie jest jednak jasne, czy taka sytuacja nie powtórzy się w 2019 roku. Wszystko zależy od temperatur stycznia i lutego - stwierdza zarówno Narodowy Fundusz Zdrowia jak i Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Co prawda bowiem od 1 lipca 2018 roku nie wolno sprzedawać kopciuchów czyli bezklasowych domowych pieców grzewczych, emitujących więcej niż 60 mg pyłów na m.sześc i kotłów automatycznych emitujących do 40 mg na m.sześć., ale takie bezklasowe kotły znajdowały się w ofercie wielkich sieci aż do jesieni 2018 "po obniżonych cenach ze względu na likwidację zapasów". Ponadto takie kotły niejednokrotnie nowe, ma swoich domach bardzo wielu Polaków. Ich wymianę przewidują lokalne, samorządowe uchwały antysmogowe, obowiązujące do tej pory w 7 województwach: małopolskim, wielkopolskim, mazowieckim, łódzkim, śląskim, podkarpackim i dolnośląskim.

Udostępnij ten artykuł

Facebook Twitter Messenger

Komentarze

Zapraszamy do obserwowania naszego profilu na facebook'u